(© Infografika: Maciej Dudzik)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Świeżego karpia poznamy przede wszystkim po sprężystej tuszy. - Jeżeli naciśniemy go na wysokości grzbietu, gdzie jest dobrze umięśniony, i się nie odkształci, to możemy go kupić - wyjaśnia prof. Ryszard Polechoński z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Znakiem szczególnym karpia jest grzbiet. - Jeżeli jest duży, to oznacza, że mamy do czynienia z dorodnym okazem. Dobrze też popatrzeć na brzuch, który powinien być krągły. Zapadnięty albo płaski może oznaczać, że karp przechodził ostatnio jakąś chorobę - przekonuje profesor.

Przed zakupem dobrze jest też powąchać rybę. - Bo karp ma taką właściwość, że przejmuje zapachy tego, czym się ją żywi. Dlatego szybko poznamy źle karmionego po mulistym zapachu - dodaje naukowiec.

Karpia lubimy zjeść, ale nikt nie chce mieć go na sumieniu. O to, kto ma zabić wigilijną rybę, w wielu domach często wybuchają kłótnie. Jak humanitarnie go zabić, radzi ksiądz Wojciech Popielewski z kościoła Matki Bożej Królowej Pokoju na Pilczycach:
- Trzeba energicznie uderzyć w głowę karpia. Tak, żeby uszkodzić mózg. Potem ostrym nożem szybko ją odcinamy i gotowe.

Duchownemu właśnie w taki sposób niejednokrotnie zdarzało się posłać rybę na wigilijny stół. Ale zawsze ubolewał nad jej smutnym losem.

Po uśmierceniu karpia czas się zastanowić, jak go przyrządzić.
- Wiadomo, że karp po żydowsku i smażony na patelni to podstawa, ale można też spróbować zrobić rolady - przekonuje Jarosław Bugajski z restauracji Rybnej w Sukiennicach. Karpia trzeba wyfiletować, żeby nie miał ości, ale musi zostać skórka. Część mięsa mielemy i dodajemy do niego bułkę namoczoną w mleku, również zmieloną.

- Później żółtka, pęczek natki pietruszki, sól, pieprz i trochę gałki muszkatołowej. Wszystko razem mieszamy - wyjaśnia Bugajski. Później filety z ryby kładziemy na ściereczkę, a na niej układamy przygotowaną masę. Potem zawijamy całość w ścierkę i obwiązujemy sznurkiem. Następnie gotujemy w warzywnym wywarze przez około 20-25 minut. I danie gotowe. - Palce lizać - zapewnia Bugajski.

Co roku przed świętami dochodzą do nas informacje, że ceny karpi będą w tym roku o złotówkę lub dwie wyższe niż w poprzednim. Tymczasem w czwartek wieczorem w Tesco przy ul. Długiej i Realu przy ul. Bolesława Krzywoustego można było kupić świeżego karpia po 9,99 zł za kilogram. Ale wybierając świąteczną rybę, nie powinniśmy się kierować jedynie ceną.

- Warto zajrzeć karpiowi pod skrzela. Po nich poznamy, czy swoje ostatnie chwile spędził w dobrych warunkach - przypomina prof. Polechoński. - Jeżeli są wyblakłe, oznacza to, że woda była słabo napowietrzona i karp się dusił - dodaje.

Jeżeli zdecydujemy się kupić żywego karpia, ograniczmy jego cierpienie do minimum. - Niedopuszczalne jest przenoszenie żywej ryby w foliowej torbie do domu. To tak, jakby ktoś założył nam worek foliowy na głowę - podkreśla profesor Polechoński.

Współpraca Paulina Czarnota

Wiadomości

Komentarze (3)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Wrockanin (gość)

Był świetny sklep przy Zawalnej, to niestety wyparł ich czynszami kolejny ^%$#%&^# bank i nie ma gdzie w teraz w rejonie Karłowic porządnego rybnego sklepu.